Poleasingowy laptop. Świetna okazja czy gra niewarta świeczki?

Wtórny rynek sprzętu elektronicznego to coraz częściej eksploatowane zagadnienie, zwłaszcza jeśli mamy na myśli sprzęt poleasingowy (komputery, poleasingowe monitory i inne). Użytkownicy forów internetowych nader entuzjastycznie chełpią się zakupami poleasingowych komputerów po mniej lub bardziej okazyjnych cenach. Czy decydując się na zakup laptopa, warto zajrzeć na rynek komputerowego outletu?

Zacznijmy od tego, co dzieje się z takim laptopem, zanim trafi do sprzedaży. Otóż najczęściej jest on użytkowany w firmach, biurach i innych korporacjach w ramach umowy leasingowej. Większość leasingobiorców podpisuje umowy na dwa, trzy lata. Trzeba wiedzieć, że dla sprzętu rzędu komputerów to dość długi okres. Okres, w którym tracą one na wartości od piętnastu do nawet siedemdziesięciu procent w stosunku do ceny początkowej.

Istnieją firmy, które skupują komputery po umowach leasingowych. Skupują i przygotowują do ponownej sprzedaży. Zapyta ktoś, czy to opłacalne… owszem, przede wszystkim dlatego, że komputery trafiające do biur w ramach umów leasingowych to sprzęt z najwyższej półki. Sprzęt klasy biznesowej, a więc odznaczający się solidniejszą konstrukcją i większą żywotnością aniżeli sprzęt trafiający do indywidualnych klientów.

Co z tego wynika dla konsumenta zainteresowanego kupnem takiego sprzętu? Przede wszystkim to, że za stosunkowo niedużą cenę ma na szansę nabycia wysokiej klasy komputera, który ze względu na swoją wielopłaszczyznową jakość będzie mógł służyć jeszcze przez długie lata. Tym bardziej, że firmy skupujące poleasingowy sprzęt elektroniczny (profesjonalne i rzetelne firmy) czyszczą go, testują pod kątem hardware’u i software’u, wymieniają niesprawne podzespoły. A wszystko opatrzone kilku- lub nawet kilkunastomiesięczną gwarancją.

Załóżmy następującą sytuację: mamy określony budżet, którego nie możemy przekroczyć. W ramach tego budżetu możemy kupić komputer nowy – nazwijmy go X – lecz pozostawiający sporo do życzenia pod względem jakości wykonania, albo, dajmy na to, poleasingowego Della, trzyletniego, z rysami na obudowie i przetartą klawiaturą. Sęk w tym, że używany Dell jako nowy wart był czterokrotność kwoty, jaką mielibyśmy zapłacić za X. Nawet po tych trzech latach użytkowania Dell wciąż działa bez zarzutu, bijąc na głowę X pod względem wydajności i kultury pracy.

Nowe znaczy lepsze? W tym przypadku niekoniecznie. Wiadomo, że zakup używanego komputera zawsze wiąże się z ryzykiem. Ale czy nabycie salonowego laptopa tego ryzyka nie generuje?

Druga sytuacja: interesuje nas kupno MacBooka. Nie jest tajemnicą, że komputery opatrzone logiem nadgryzionego jabłka potrafią osiągać ceny powodujące zawrót głowy. W tym przypadku kapitalną opcją jest właśnie nabycie poleasingowego Apple’a. Zwłaszcza, że niektóre modele MacBooków charakteryzują się wysoką jakością wykonania i długą żywotnością.

Na koniec spróbujmy odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule wpisu. Czy zakup używanego poleasingowego laptopa to gra warta świeczki? Zdecydowanie tak, o ile zakup będzie przemyślany, a firma oferująca sprzęt – rzetelna i profesjonalna, jak chociażby firma Servecom z Częstochowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *